Jelenia Góra (Hirschberg): miasto o dwóch imionach i bez zburzonej ulicy

Jelenia Góra ma dwa imiona i ani jednej zburzonej ulicy. Wojna ją ominęła, więc Hirschberg i Jelenia Góra zostały w tych samych kamieniach, jedno pod drugim. To rzadkość na Śląsku: miasto nie musiało wybierać między pamięcią a odbudową, bo nic nie odbudowywano. Wszystko po prostu zmieniło mieszkańców, nazwy ulic i język, w którym się o tym mówi.
Dlaczego stoi tu kościół luterański?
Kościół Łaski istnieje dzięki szantażowi. W 1707 roku szwedzki król Karol XII stał z armią w Saksonii i wymusił na cesarzu Józefie I konwencję altransztadzką: sześć kościołów łaski dla śląskich protestantów. Ten jest największy z nich i największy w mieście: 4020 miejsc siedzących, drugie tyle na stojąco, wieża 66 metrów. Architekt Martin Frantz przerysował go z kościoła świętej Katarzyny w Sztokholmie: podziękowanie dla króla, wymurowane w kamieniu. Spójrz za ołtarz: organy stoją tam, nie nad wejściem.

Jaka jest historia placu ratuszowego?
Nad południowym wejściem ratusza wisi łacińskie zdanie, że miasto założył Bolesław Krzywousty w 1108 roku. Brzmi konkretnie i niczego nie dowodzi, bo dokumentu lokacyjnego nikt nie znalazł. Prawdziwe daty są mniej okrągłe. W 1630 cesarz dał miastu wyłączność na handel płótnem lnianym i to len zbudował ten plac. W 1639 wichura zwaliła wieżę starego ratusza razem z częścią budynku. Obecny gmach stanął w latach 1744–1749, a zegar ruszył w 1750. Ratusz zrósł się z sąsiednimi kamienicami zwanymi siedmioma domami, gdzie była apteka, garkuchnia i ławy chlebowe.
Dlaczego pośrodku stoi cerkiew?
Budynek postawiono w latach 1737–1738 jako kościół Marii Panny. Po 1948 roku objęła go parafia prawosławna i sprowadziła ikonostas aż z Lubelszczyzny. Nowi mieszkańcy przywieźli ze sobą własne kościoły. Wysiedlenie nie było jedną nocą, jak się czasem opowiada: transporty szły latami. Do końca października 1945 roku z Jeleniej Góry odjechały 34 pociągi z 57 670 osobami, w 1947 kolejnych 15 z blisko czternastoma tysiącami. Przez ten czas Niemcy i Polacy mieszkali w jednym mieście obok siebie.
Gdzie jest widok?
Wejdź na Wzgórze Kościuszki. Stamtąd widać oba miasta naraz, bo to jedno miasto. Grzbiet na południu nazywano Hirschgebirge, Krkonoše i Karkonosze, a granica biegła przez niego jako czeska, habsburska, pruska, a teraz polsko-czeska. Góry nie zauważyły żadnej z tych zmian.
Jak to przejść?
Zacznij przy kościele Łaski, skończ na wzgórzu nad kotliną, mijając cerkiew, plac ratuszowy i wieżę bramy zamkowej. Hemstig ma samodzielną trasę w tej kolejności: len, luka w prawie, wieże, które zawalały się na własnych robotnikach, i rynek, który po prostu wymieniał mieszkańców.



